Carter Lowe Twórca, przedsiębiorca i adwokat samoopieki
Czas czytania: 5 min

Elektroniczne zaciągnięcie.

Po zakazie palenia w miejscach publicznych taki gadżet staje się coraz bardziej popularny. Elektroniczny papieros staje się już modnym dodatkiem.

W Europie coraz popularniejsze stają się papierosy elektroniczne - gadżety zastępujące konwencjonalne papierosy. Wraz ze wzrostem ich popularności i na tle ruchu na rzecz dekryminalizacji marihuany i ecstasy, odżyła stara debata na temat tego, czy lepiej zakazać narkotyków, czy zaangażować się w redukcję szkód.

Mówi się, że w Londynie życie jest trudne dla palaczy. Pójdą do baru, napiją się drinka... Ale nie możesz ciągnąć. Jeśli się odważysz, zdemaskują cię. Pojawił się jednak jeden gadżet, który pozwala nosicielom subtelnego angielskiego humoru dowolnej narodowości oszukać surowych bojowników o zdrowy tryb życia. Siedzisz w knajpie, palisz i myślisz, a kiedy oni coś rzucają, uprzejmie wyjaśniasz, że urządzenia elektryczne nie są zabronione. Podobno papieros, mam elektroniczny, został kupiony na stronie za 60 dolarów.

Elektroniczny papieros wygląda naprawdę jak prawdziwy, nawet końcówka „tli się” z czerwonym światłem, a kilka mikrogramów nikotyny dostaje się do płuc z każdym zaciągnięciem. Elektroniczny papieros nawet wytwarza dym, ale ponieważ nie pali się, nie podlega zakazowi. Po zakazie palenia w miejscach publicznych taki gadżet staje się coraz bardziej popularny.

Wynaleziony przez Hong Lika z chińskiego przedsiębiorstwa Ruyan. Pierwsze urządzenia zostały sprzedane w maju 2004 roku i od tego czasu zyskują na popularności. Trudno znaleźć dokładne dane sprzedażowe, ale czołowa firma produkcyjna – ten sam Ruyan – twierdzi, że w 2008 roku sprzedała ponad 300 tys. sztuk.

Samo urządzenie jest proste. Wygląda jak papieros, ale główną część objętości zajmuje bateria i dioda LED. Wymienny filtr zawiera wkład z nikotyną rozpuszczoną w glikolu propylenowym. Podczas zaciągania czujnik ciśnienia włącza grzałkę, odparowując glikol propylenowy i emitując „dym”. Wkłady różnią się mocą (są też zero nikotyny), są przeznaczone na około 300 zaciągnięć i kosztują półtora dolara.

W zdecydowanej większości krajów na świecie dystrybucja papierosów elektronicznych nie jest regulowana przez prawo. Jeśli sprzedajesz produkty zdrowotne, to wchodzisz w zakres odpowiednich przepisów, jeśli wyroby tytoniowe, to inne. Elektroniczny papieros nie należy do jednej lub drugiej grupy, co daje swobodę wytwarzania i dystrybucji takich produktów, mając w ręku zwykły atest higieniczny.

Elektroniczny papieros ProVape-1.
Głównym celem urządzenia, zgodnie z reklamą, jest pomoc palaczowi w porzuceniu złego nałogu. W tym sensie jest to ta sama łatka nikotynowa, tylko bardziej stylowa. Niektóre firmy produkcyjne używają nawet w swoich reklamach sfałszowanych cytatów z dokumentów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), rzekomo popierających używanie takich papierosów. Wręcz przeciwnie, we wrześniu 2008 r. WHO wydała oświadczenie, że nie ma dowodów na to, że reklama była słuszna, i wezwała do wprowadzenia powszechnego zakazu papierosów elektronicznych do czasu, gdy okażą się bezpieczne.

Nowozelandzki działacz antynikotynowy Murray Laugesen od początku 2007 r. prowadzi badanie dotyczące skutków używania e-papierosów. Jest (nie śmiej się!) ufundowany przez Ruyana, ale według WHO jest obiektywny i niezależny. Wstępne wyniki wyglądają optymistycznie. Stwierdzono, że każde zaciągnięcie uwalnia zaledwie kilka mikrogramów wody, alkoholu, nikotyny, glikolu propylenowego i aromatów. A co z substancjami rakotwórczymi? Nitrozoaminy znajdujące się w tytoniu są uważane za jedną z głównych przyczyn raka u palaczy. Ślady takiej substancji, niestety, znajdują się podczas używania elektronicznych papierosów, ponieważ nikotyna dla nich jest pozyskiwana z tytoniu, ale dr Laugesen uważa, że ​​jej stężenie nie jest wyższe niż w zatwierdzonych plastrach nikotynowych.

Tlenek węgla i substancje rakotwórcze, które są produktami ubocznymi spalania tytoniu i papieru, elektroniczny papieros oczywiście nie emituje i nie zatruwa powietrza – dobra wiadomość dla biernych palaczy. Jednak wkład zawiera aldehyd octowy – ten sam związek chemiczny, który „przyjemnie” przyprawia o ciężkiego porannego kaca. Wiadomo, że nagromadzony w organizmie może wywołać raka, ale jest on niezwykle mały we wkładzie (pięć milionowych jego wagi), a jeśli aldehyd octowy dostanie się do pary elektronicznego papierosa, jego zawartość jest tak znikoma, że jest prawie natychmiast niszczony w ciele.

Pomijając kwestie bezpieczeństwa lub zdrowia, jak e-papieros wpływa na psychikę palacza? Czynniki składające się na rytuał palenia (aromat, smak, wrażenia dotykowe) są na tyle ważne, aby cieszyć się procesem palenia. Czy palacze zaakceptują nowość? Helen Thomson, niepaląca autorka New Scientist o e-papierosach, podarowała e-papierosa swojemu ojcu, który pali mniej więcej paczkę dziennie. Po kilku dniach „jazdy próbnej” skarżył się, że musi włożyć dużo wysiłku w zaciąganie się, gadżet jest cięższy od zwykłego papierosa, nie pozwala cieszyć się aromatem dymu, a jego „filtr” jest twardy jak kamień. Generalnie ze zwykłym papierosem niewiele ma wspólnego, dlatego też „docelową grupę” producentów należy uznać za palaczy, którzy chcą zrezygnować ze złego nałogu.

Elektroniczne papierosy Zemsta.
„Jeśli okaże się, że przy korzystaniu z elektronicznego papierosa do krwiobiegu dostaje się ilość nikotyny porównywalna do zwykłego palenia, a urządzenie jest akceptowalne dla konsumentów i bezpieczne, to jego przydatność w walce z paleniem nie może być przeszacowany” – mówi John Britton, specjalista chorób płuc z University of Nottingham. W USA urządzenie to było prezentowane w programie The Doctors i znalazło się w pierwszej dziesiątce najmodniejszych trendów w opiece zdrowotnej.

Należy jednak przypomnieć, że sama nikotyna nie jest odpowiedzialna za uzależnienie od tytoniu. Badania na zwierzętach sugerują, że inne substancje znajdujące się w dymie tytoniowym hamują do 40% aktywności enzymu monoaminooksydazy (MAO), w sposób podobny do niektórych antydepresantów. Nikotyna promuje uwalnianie dopaminy, której działanie na mózg wiąże się z przyjemnością, i postawiono hipotezę, że hamowanie MAO zmniejsza wychwyt zwrotny dopaminy, czyli efekt jest podwojony. Elektroniczny papieros nie zastąpi tych wszystkich radości.

Elektroniczny papieros staje się już modnym dodatkiem. Kończąc, trudno się oprzeć i nie doradzić chińskim naukowcom natychmiastowego rozpoczęcia prac nad kawą elektroniczną.

Zdjęcie: wikipedia.orgAutor: Maxim Leonovich, Konstantin Żwakin „Prywatny korespondent”